Od wczoraj zacząłem pisać opowiadanie ulokowane w Uniwersum Half-Life 2. Opowiada ono o losach pewnego rebelianta, stacjonującego na obrzeżach City 17. Opowiadanie pierwotnie jest do gazetki szkolnej, więc tutaj tylko wkleję to co wysłałem do redaktora gazetki – Riss’a
——————————–
Opowiadanie, które chce napisać będzie się rozgrywało w Uniwersum Ziemii opanowanej przez Kombinat. Akcja będzie z gry Half-Life 2. Z racji, że nie starczy miejsca na streszczanie całej gry polecam zagrać w nią i zaznajomić się z tym o co w niej chodzi. Opowiadanie będzie o losach typowego rebelianta, który walczy z najeźdźcami – Kombinatem, obcą cywilizacją zniewalającą rasę ludzką. Nasz rebeliant ma na imie Jack i stacjonuje w jednym z wielu posterunków umieszczonych w leśnych okolicach City 17 (Miasto w którym dzieje się Akcja HL2). Tego ranka wyruszył na pieszy patrol z kolegą. Jednak zgubili się co zmieniło ich losy w niewyobrażalnym stopniu…
Zemsta – Część pierwsza „Patrol”
Pierwsze promyki wpadały przez podziurawioną blachę. To były pozostałości po niedawnej potyczce z kilkoma żołnierzami kombinatu i załogą posterunku. Jack obudził się od blasku padającego na jego twarz. Rozejrzał się po pomieszczeniu po czym wstał i leniwie się przeciągnął. Spojrzał na przedwojenny kalendarz, który wisiał już tylko dla wyglądu. Widniała na nim data jeszcze z roku 2014, a troche wyżej roznegliżowana modelka – obiekt westchnień z tamtych czasów, teraz to tylko kapka farby na zżółkniętym papierze. Rebeliant podszedł do miski z wodą i przemył twarz, po czym zabrał się do budzenia Kaszuba – Kolegi, którego znaleźli na terenach byłego pomorza Polski. Jack jest dobrym snajperem i byłym strzelcem wyborowym Specnazu, a Kaszub był zwykłym policjantem. Kaszub, jak to on długo wstawał, więc Jack zdążył przygotować jakieś jedzenie i suchy prowiant. Po chwili obydwoje się spotkali pod wyjściem i jeszcze tylko ostatnie sprawdzenie broni i ruszyli. Wychodząc machneli na pożegnanie, trzymającemu jeszcze wartę nocną, Kapitanowi – Z racji pełnionej przez niego funkcji, dostał taki przydomek. Pierwsze cztery kilometry zleciały im na zwykłym spacerku, i zatrzymali się na starej stacji benzynowej na poszukiwanie przydatnych rzeczy. Jack zajął się przeszukiwaniem lady kasjera, a Kaszub rozglądał się po półkach. Nagle na zapleczu usłyszeli jakiś hałas, już po chwili stali pod drzwiami z karabinami gotowymi do strzału. Jack dał Kaszubowi znak do cichego zbadania pomieszczenia. Obydwaj zapalili latarki i po cichu weszli do środka. Hałas wydobywał się zza szafki. Kaszub został z tyłu, a Jack powoli podchodził z uniesioną lufą MP7. Od szafki dzieliło go tylko pół metra. Małymi kroczkami zbliżał się do epicentrum hałasu i przypadkiem kopnął puszkę. Zza szafki coś wyleciało i pędziło w stronę Jack’a, ten pod wpływem impulsu wystrzelił kilkanaście razy w stronę istoty, przy okazji gubiąc gdzieś latarkę. Po chwili strzały i hałas ustał, a Kaszub podszedł sprawdzić co to było.
- To zwykły kot idioto. Szukał tu tego czego my, jedzenia. – Oznajmił Kaszub.
Jack jeszcze raz przyjrzał się martwemu kotu i puszce wylatującej zza rogu. Podniósł latarkę i wyszedł z zaplecza. Niestety ale poszukiwania na tej stacji nic nie dały więc ruszyli dalej. Do standardowego celu ich podróży zostało jeszcze pięć kilometrów, więc uprzyjemnili sobie tę podróż opowieściami z przeszłości. Kaszub standardową gadką napominał, że był chlubą jednostki i zawsze miał najlepsze wyniki w jednostce. Jack natomiast był amerykaninem, który wyemigrował do terenów byłego ZSRR. Dołączył tam do wojska, a potem Specnazu na profilu snajperskim. Wiele razy marzył aby tylko mieć jakąś snajperkę, a nie stary pistolet przerobiony na karabin maszynowy, jednak takie losy rebelianta. Walczy się tym co wpadnie w rękę. Na przedzieraniu się przez zarośla zeszło im ze dwie godziny, aż dotarli do urwiska. Rozpościelał się przed nimi widok na ogromny teren pokryty lasami, a jakieś dziesięć kilometrów od nich znajdowały się mury City 17. Mimo, że dzieliła ich od miasta dosyć duża odległość, to Cytadela była widoczna. Jest ona czymś w rodzaju bazy kontrolnej kombinatu na całe miasto i okolice. Znajduje się tam pewien człowiek – Doktor Breen, który obwołał się administratorem ludzkim i kolaboruje z najeźdcami. Już mieli wracać do bazy gdyby nie fakt, że Kaszub zauważył kilka pojazdów kombinatu jadących drogą… Do ich posterunku!
- O cholera! Jack! To Kombinat! Jadą do posterunku! Musimy ich ostrzec! – Zaczął wykrzykiwać Kaszub.
- Spokojnie, w okolicy jest małe zejście, jeśli się pośpieszymy to przetniemy im drogę i dodamy sobie troche czasu! Za mną! – Rozkazał Jack i ruszył zejściem do leśnej drogi. Już po chwili znajdowali się na dole. Kaszub obserwował teren, a Jack zakładał prowizoryczny ładunek wybuchowy na pniu drzewa. Zasada działania była prosta, przyczepia się granaty u podstawy drzewa, wysadza i droga jest zatamowana. Kombinat zapewne wysadzi drzewo leżące na ziemi ale da to czas na ostrzeżenie reszty. Kaszub zauważył nadjeżdżające pojazdy wroga i poinformował o tym Jacka. Ten kończył już mocowanie granatów i wyciągając zawleczke zaczął biec w stronę bazy. Kaszub nie miał takiej kondycji i zostawał lekko w tyle. Kiedy byli już ze trzydzieści metrów od miejsca zasadzki, usłyszeli wybuch granatu i walące się drzewo. Niestety nie spadło one w pełni na drogę i tylko troche opóźniło wroga. Zadanie było proste, musieli się dostać na najbliższe wzniesienie i złapać zasięg na krótkofalówkę. Zostało im jeszcze ze trzysta metrów do pobliskiej anteny, kiedy usłyszeli nadjeżdżające APC wroga. Były to zwykłe pojazdy szturmowe z zamontowanym działkiem u góry. Zdążyli się schować i przeczekać aż przejadą. Jack miał głowę nisko, a Kaszub naliczał jednostki.
- Cztery, pięć… Cholera! Sześć! Co oni sobie robią? Konwój? Na tym zadupiu?! – Zaczął denerwować się były policjant. Jednostki w końcu oddaliły się na większą odległość ale widać było, że byli w stanie pełnej gotowości po wybuchu. Rebelianci nie tracili czasu i sprintowali do anteny. Po minucie znaleźli się u celu.
- Tutaj Jack! Stacja-29, jak mnie słyszycie?! – Wykrzykiwał Jack do krótkofalówki.
- Tutaj Stacja-29, słyszymy cię! Raportuj! – Padła odpowiedź.
- Mamy tutaj sześć APC, zmierzających w waszym kierunku! Nie wiem po jaką cholere tam jadą ale się przygotujcie, będą prawdopodobnie za godzine! My będziemy troche później! Bez odbioru! – Zraportował rebeliant i schował krótkofalówkę.
- Nie ma czasu na pierdoły, ruszamy do nich. Bez nas mają mniejsze szanse. Lepiej się przygotuj, bo nie zamierzam się zatrzymywać! Ruchy, ruchy, ruchy! – Rozkazał i zaczął biec z Kaszubem w stronę bazy…
C.D.N.
——————————–
No i to by było na tyle, do kolejnego wydania gazetki napiszę kolejną część i nie omieszkam jej tu wrzucić
Będzie to za jakiś… Miesiąc. Do tego czasu pozostaje wyczekiwać ^^
























Niezłe. Dodaj jeszcze Rysia z klanu, to będzie pasowało. Rysio będzie największy gangster w White Forest, City 17, Cytadeli, Borealis i takie tam
Dostałem odpowiedź od gazetki, w miejscu “mury City 17″ ucięli mi, bo za długie… Szkoda, że dalej zaczyna się akcja. To chyba odrzuca dodawanie czegoś do opo ;x
Zamiast pisać rzeczy w stylu ” Akcja będzie z gry Half-Life 2.” pisz opowiadanie tak by wprowadzać czytelnika w ten świat razem z biegiem fabuły. To powoduje, że chce się czytać. Wystarczy np. że na początku usuniesz informacje, że walka była z żołnierzami kombinatu a opowiadanie będzie ciekawe nawet dla osoby która nie gra w gry. Kim jest bohater? Rebeliantem? Przeciwko czemu, komu zatem walczy? 2014? A zatem to jest historia z przyszłości! “tamtych czasów”? Czyli coś przełomowego się stało w miejscu gdzie jest bohater. Czy to wydarzenie ma związek z tym przeciwko czemu buntuje się rebeliant? I czego broni skoro jest na posterunku? I tak dalej, i tak dalej aż nie będzie można się oderwać .
Chciałem się rozpisać ale redakcja naciskała na taką wersje, a drugiej nie chciało mi się pisać. W sytuacji w jakiej mnie stawili postanowiłem ich przedstawić w (niestety) drugiej części.
Mi się podoba. Chociaż… Amerykanin emigrujący do ZSRR… Przed najazdem kombinatu? Jakieś takie mało prawdopodobne mi się wydaje. Daję 8/10 i czekam na następne części, bo tu trochę mało akcji.
Ojj, nie takie rzeczy się filozofom śniły
Powiem tyle – człowieku masz talent! To jest wspaniałe i wciągające. Musisz być bardzo inteligentny skoro używasz takich sformułowań co w tym opowiadaniu. Oby tak dalej, czekam na następną część.
Fajne opowiadanko :3
Kiedy w końcu druga część? Bo nie mogę się doczekać.
Nie opublikowali jeszcze pierwszej no ale zaczne powoli kombinować drugą. Wpierw blog potem gazetka
Na okolice początku Lutego już będzie